Blog Michała Kiedrowskiego, dziennikarza Sport.pl
poniedziałek, 04 stycznia 2010
W drugim meczu z rzędu Sebastian Janikowski dokonuje historycznych rzeczy. Przed tygodniem trafił field-goal z największego dystansu w historii zespołu Oakland Raiders. Tym razem w meczu z Baltimore Ravens zdobył swój tysięczny punkt w NFL. Zrobił to jako 45. zawodnik w historii NFL.
00:35, michalkiedrowski , Baseball
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 grudnia 2009

W weekend w Dubaju rugbiści zainaugurowali kolejny sezon międzynarodowej rywalizacji w siódemkach. IRB Sevens World Series to cykl turniejów, w którym rokrocznie wyłaniany jest najlepszy zespół świata w tej dyscyplinie sportu. To coś jak Puchar Świata w zimowych dyscyplinach sportu. W ciągu sezonu odbywają się turniejach (teraz będzie osiem), w którym zespoły zdobywają punkty do rankingu. Drużyna, która uzyska najwięcej punktów, zdobywa główne trofeum. Po raz pierwszy ten cykl zawodów był rozgrywany w sezonie 1999/2000, teraz mamy więc już jedenastą edycję. Osiem razy wygrywali reprezentanci Nowej Zelandii; po razie - Fidżi i Rep. Płd. Afryki. W tym roku trofeum bronią ci ostatni.
W piątek i w sobotę w Dubaju został rozegrany pierwszy turniej. Pierwszego dnia szesnaście zespołów rywalizowało w grupach. Drugiego odbywa się faza pucharowa. Drużyny, które odpadną z rywalizacji o główny puchar, grają jeszcze w ?turniejach pocieszenia? o mniejsze trofea (plate, bowl, shield). W oba dni na trybunach było po 40 tys. widzów.
Wyniki rywalizacji o główne trofeum:
Ćwierćfinały:
Samoa - Australia 28:27, Anglia - Argentyna 17:12, Nowa Zelandia - Kenia 17:14, Fidżi - Rep. Płd. Afryki 17:5.
Półfinał:
Samoa - Anglia 28:19, Nowa Zelandia - Fidżi 19:0
Finał:
Nowa Zelandia - Samoa 24:12
Daty kolejnych turniejów:
11-12 grudnia 2009 (George, RPA)
5-6 lutego 2010 (Wellington, Nowa Zelandia)
13-14 lutego 2010 (Las Vegas, USA)
20-21 marca 2010 (Adelajda, Australia)
26-28 marca 2010 (Hongkong)
22-23 maja 2010 (Londyn, Anglia)
29-30 maja 2010 (Edynburg, Szkocja).
Siódemki warto oglądać nie tylko dlatego że to nowa dyscyplina olimpijska (od 2016 r.). Każdy mecz dostarcza mnóstwa emocji. Gra jest bardzo szybka, a rozstrzygnięcie rywalizacji często pada już po upływie czasu gry (według regulaminu mecz kończy się po upływie czasu gry, gdy nastąpi pierwsza ?neutralna? przerwa w grze, czyli taka, która nie wynika z przewinienia jednego z zespołów).
Najlepsze akcje z turnieju w Dubaju:

15:39, michalkiedrowski , Rugby
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 grudnia 2009

Michał Pol napisał na blogu, że wprowadzenie wideo przy sędziowaniu, sprawi, że będziemy mieli futbol dwóch prędkości, bo technologia zawita na boiska. Otóż moim zdaniem już dziś mamy futbol kilkunastu prędkości. Bo piłka nożna na najwyższym poziomie od tej na zadupiu różni się ogromnie, właśnie dzięki wprowadzeniu zaawansowanych technologii. Oto kilka przykładów:
- buty
- koszulki
- dresy
- ochraniacze (proponuje, aby wszyscy, którzy są na "czynnikiem ludzkim" w piłce nożnej dążyli do jak najszybszego ich zakazania, połamane nogi to taki sam element gry jak pomyłki sędziów, dlaczego majętne drużyny Europy mają mieć pod tym względem lepiej niż zespoły z afrykańskiej okręgówki!!!)
- piłki, które mają latać coraz szybciej
We wszystkich tych elementach sprzętu piłkarskiego wykorzystuje się zaawansowane technologię. Za strój i buty Cristiano Ronaldo można by ubrać niejedną drużynę w Afryce czy Azji.
Warto jeszcze przy tym dodać całą masę innych zdobyczy technologicznych, z których korzystają bogacze:
- analizy wideo meczów, treningów
- badania wydolnościowe, odżywki i opieka medyczna
- ergonomiczne przybory do ćwiczeń itd.
Poza tym jeżeli wideo w ciągu 90 minut meczu jest "be", to dlaczego jest "cacy" po meczu? Jeśli można ukarać zawodnika i sędziego na podstawie materiałów wideo po meczu, to dlaczego nie w czasie meczu?
I jeszcze jedna uwaga dla tych, którzy mówią bzdury o spowolnieniu gry przez powtórki wideo. Radzę wyjść "ze swojej chatki" i obejrzeć trochę innych sportów, w których wykorzystuje się wideo. Jeden przykład - w rugby league, gdzie wideo stosuje się od lat piłka jest w grze przez 75-85 procent czasu, w piłce nożnej bez powtórek wideo przez 60-65 proc.
Jeszcze jedna uwaga do "humanistów" piłki nożnej. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego stajecie po stronie KRZYWDZICIELI, a nie KRZYWDZONYCH.
PS. Kiedyś byłem wielkim fanem piłki, ale na szczęście wyszedłem "z chatki".

10:29, michalkiedrowski , Piłka nożna
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 30 listopada 2009

Zegar wskazywał 0:00. Czas upłynął. Na tablicy wyników 27:25 dla zawodników w zielonych koszulkach, ale rywale, którzy grali w białych mają jeszcze szansę - field goal. Mogą zdobyć trzy punkty. Do piłki dochodzi Damon Duval, który w sezonie pobił rekord wszech czasów w liczbie zdobytych punktów. Strzela i PUDŁO! Szał radości rywali! Ich kibice, którzy stanowili przytłaczającą większość na trybunach, wpadają w ekstazę... Ale... Sędziowie dają sygnał, że to nie koniec meczu. ?Zieloni? dostają karę. Mieli za dużo zawodników na boisku! Duval jeszcze raz podchodzi do piłki, tym razem ma 10 jardów bliżej i TRAFIA. Teraz szaleją z radości zawodnicy w białych koszulkach. Gracze i kibice drużyny w zielonych strojach trafili z nieba do piekła. Na trybunach zaległa cisza.
To był mecz o Grey Cup - najważniejsze trofeum w futbolu kanadyjskim - grze podobnej nieco do futbolu amerykańskiego, ale z trochę innymi regułami (o różnicach tutaj). To mecz jak Super Bowl w USA. Jego oprawa to mieszanka sportu, polityki i przemysłu rozrywkowego. Manifestacja patriotyzmu i jedności kraju. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi na trybunach; hymn śpiewany w dwóch urzędowych językach Kanady (po francusku i angielsku); wielka narodowa flaga na środku boiska trzymana przez przedstawicieli różnych jednostek wojskowych; minuta ciszy dla upamiętnienia tych, którzy ?zginęli za naszą wolność?; eskadra myśliwców przelatująca nad stadionem.
A na końcu tego wszystkiego mecz, który co bardziej zaangażowanych emocjonalnie kibiców mógł przyprawić o zawał serca. ?Zieloni? to Saskatchewan Roughriders, biali - Montreal Alouettes. Roughriders prowadzili od początku meczu - 10:0 po pierwszej kwarcie, potem 17:3 w połowie meczu. W czwartej kwarcie mieli przewagę szesnastu punktów (27:11). Do końca pozostało 10 minut i 32 sekundy. Okazało się, że to masa czasu. Montreal zdobył dwa przyłożenia - 14 punktów. Już na 100 sekund przed końcem meczu mogli Alouettes mogli wyrównać, ale próba dwupunktowego podwyższenia okazała się nieudana. O ich zwycięstwie zadecydowała akcja, gdy czas się wyczerpał.
Agencja Reutersa napisała o tym meczu: ?heart-stopping?.
Cały mecz można obejrzeć tutaj (zupełnie legalnie i za darmo).
Warto, choćby tylko po to, aby poszerzyć swoje sportowe horyzonty. Jeśli włoży się trochę wysiłku, by poznać reguły, wielkie emocje gwarantowane.
Grey Cup, to jest to, czego zazdroszczę Kanadyjczykom. W Polsce nie ma i pewnie nigdy nie będzie rozgrywanego co roku meczu o takiej randze i oprawie.

 

13:13, michalkiedrowski , Futbol Kanadyjski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 listopada 2009
W sobotę zakończyła się tradycyjna jesienna seria meczów międzynarodowych, które rokrocznie zespoły z południowej półkuli (Nowa Zelandia, Australia, RPA) rozgrywają w Europie.
Tym razem bilans gospodarzy jest całkiem niezły. Oczywiście, południowcy wygrali większość spotkań, ale Europejczycy sprawili kilka niespodzianek. Szczególnie słabo spisali się mistrzowie świata. Springboks, którzy wygrali w tym roku także turniej Trzech Narodów i pokonali w serii meczów Brytyjskie i Irlandzkie Lwy, przegrali dwa z trzech spotkań (z Francją i Irlandią). Wygrali tylko ze słabymi Włochami. Na dodatek ulegli także ligowym drużynom z Anglii - Leicester Tigers i Saracens.
Australijczycy, którzy przylecieli do Europy w nadziei skompletowania Wielkiego Szlema (zwycięstwa nad wszystkimi wyspiarskimi potęgami Europy - Anglią, Walią, Szkocją i Irlandią w czterech kolejnych spotkaniach) musieli zadowolić się tylko dwoma zwycięstwami. Największą sensacją była ich porażka ze Szkocją - przedostatnim zespołem ostatniego Turnieju Sześciu Narodów. Australijczycy tylko raz zdobyli jesienią Wielkiego Szlema (w 1984 r.).
W ubiegłym roku cztery wyspiarskie reprezentację roznieśli Nowozelandczycy. Tym razem zadowolili się zwycięstwami nad Włochami (na San Siro zasiadło ponad 80 tysięcy widzów, czyli więcej niż na piłkarskich derbach Mediolanu czy meczu Milan - Real Madryt), Anglią i Francją.
Rok 2009 w największej glorii kończą jednak Irlandczycy. W tym roku nie zaznali porażki (11 kolejnych meczów), a zakończyli go zwycięstwem nad mistrzem świata.
W niedzielę IRB rozdała doroczne nagrody:
rugbista roku - Richie McCaw (Nowa Zelandia)
drużyna roku - RPA
trener roku - Declan Kidney (Irlandia)
7 listopada
Walia - Nowa Zelandia 12:19
Anglia - Australia 9:18
14 listopada
Francja - Rep. Płd. Afryki 20:13
Włochy - Nowa Zelandia 6:20
Anglia - Argentyna 16:9
Szkocja - Fidżi 23:10
Walia - Samoa 17:13
15 listopada
Irlandia - Australia 20:20
21 listopada:
Szkocja - Australia 9:8
Anglia - Nowa Zelandia 6:19
Włochy - Rep. Płd. Afryki 10:32
Francja - Samoa 43:5
Irlandia - Fidżi 41:6
Walia - Argentyna 33:16
28 listopada:
Irlandia - Rep. Płd. Afryki 15:10
Francja - Nowa Zelandia 12:39
Walia - Australia 12:33
Szkocja - Argentyna 6:9
Włochy - Samoa 24:6

 

 

23:28, michalkiedrowski , Rugby
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 listopada 2009
Nie mam wątpliwości, że FIFA nie uwzględni żądań Irlandczyków i nie powtórzy meczu z Francją. Ale czy FIFA jest tak naprawdę do tego potrzebna?
Gdyby Francuzi mieli odrobinę poczucia wstydu i trochę więcej niż odrobinę dobrej woli, to w najbliższym wolnym terminie FIFA sami zorganizowaliby powtórkę spotkania z Irlandią na Stade de France. Jeśliby przegrali (myślę, że więcej mają szans na zwycięstwo niż porażkę), to wtedy mogliby po prostu wycofać się z mundialu i ich miejsce zajęłaby, zgodnie z obowiązującymi regułami, Irlandia. FIFA nie musiałby ani się wypowiadać ani o niczym decydować.
Gest Francuzów zostałby zapisany w historii sportu, oni sami cieszyliby się nieprzemijającą sławą. Gdy ktoś wspominałby choć słowem o fair play, to właśnie to zdarzenie przychodziłoby mu na myśl... To takie górnolotne pieprzenie. Tak naprawdę do niczego takiego nie dojdzie. Wszyscy ważni w piłce - bez względu na narodowość - uważają, że fair play jest dla frajerów. Liczy się kasa i skuteczność.

 

00:41, michalkiedrowski , Piłka nożna
Link Komentarze (8) »
Gdy zobaczyłem czyn Henry'ego wyłączyłem komputer. Wynik, mistrzostwa świata, cała piłka nożna w tej chwili przestała mnie obchodzić. Żeby chronić swoją wrażliwość, nie wolno oglądać scen obrzydliwych.
To, co jednak powiedział po meczu Henry jest po prostu haniebne. Nie usprawiedliwiał się, że presja; że impuls itd. Przyznał, że zagrał z premedytacją, a wszelkie pretensje trzeba mieć do sędziego. Tym samym powiedział: wsadźcie sobie gdzieś fair play, liczy się skuteczność. Milionom młodych ludzi biegających za piłką dał do zrozumienia, że w futbolu nie tylko wolno, ale nawet trzeba oszukiwać, sędzia przecież nie ma szans, by wszystko zauważyć.
Przypomniała mi się inna gwiazda sportu - Alex Rodriguez. Bejsbolista New York Yankees przyznał się w tym roku, że przed kilku laty brał doping. Z pokorną miną mówił, że popełnił błąd; że nie radził sobie z presją; że był samotny. Ja tej bajki "nie kupuje", ale Rodriguez osiągnął przynajmniej tyle, że mimo wszystko mam dla niego odrobinę szacunku. Henry nawet na tę odrobinę nie zasługuje.

 

00:20, michalkiedrowski , Piłka nożna
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 listopada 2009

Mecz Polska - Kanada jest o wiele ważniejszy dla nas niż dla naszych rywali. Piłka nożna nie jest pierwszą ani nawet drugą sportową pasją Kanadyjczyków. Nie wiem nawet, czy zmieściłaby się na podium. Na pewno numerem jeden hokej na lodzie. Drugą pasją jest futbol, ale... kanadyjski. To gra trochę podobna do futbolu amerykańskiego, ale z wieloma różnicami (np: gra 12 a nie 11 zawodników, są tylko 3 downy zamiast 4 itp.). Jeśli zna się choć trochę przepisy, to może się podobać.
Najważniejsza liga w futbolu kanadyjskim to CFL (Canadian Football League). Właśnie trwa play off i Kanadyjczycy bardziej interesują się, czy Calgary Stampeders obronią tytuł niż tym, czy piłkarze pokonają Polskę w dalekiej Bydgoszczy.
Najważniejszym meczem w CFL jest Grey Cup (rozgrywany od 1909 roku). Co roku to wielkie święto kanadyjskiego sportu ze świetną oprawą, pełnymi trybunami i milionami telewidzów. Coś jak Super Bowl dla Amerykanów. W tym roku Grey Cup zostanie rozegrany 29 listopada w Montrealu.
Jeśli chodzi o średnią widzów na meczu (w ubiegłym roku było to ponad 29 tys.) CFL to światowa pierwsza dziesiątka. Może się pochwalić lepszym wynikiem niż piłkarska liga włoska czy hiszpańska.
Poniżej skrót niezwykle emocjonującego meczu, który odbył się w niedzielę. BC Lions pokonali Hamilton Tiger-Cats po dogrywce.

Dla ciekawostki to ulubiony sport Pameli Anderson.

18:00, michalkiedrowski , Futbol Kanadyjski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 listopada 2009

Ekscytacja była tak wielka, że pracownicy biur w wieżowcach nad ulicą, gdy zabrakło im już conffetti, zaczęli zrzucać na dół pokwitowania, wyciągi z kont bankowych i innego rodzaju dokumentację klientów, która zamiast wylądować na bruku powinna znaleźć się w niszczarce. Dołem tzw. kanionem bohaterów sunęła parada. Baseballiści New York Yankees i ponad milion nowojorczyków świętowało 27 tytuł mistrzów świata, czyli zwycięstwo w ostatnim World Series - finale ligi MLB nad Philadelphia Phillies. Najbardziej utytułowany zespół globu (bo która inna drużyna została tyle razy najlepsza na całej planecie Ziemia) - jak nazywają Jankesów Amerykanie - odzyskał tytuł po dziewięciu latach przerwy. W najlepszym czasie, by dać odpór szalejącej recesji.
Właśnie ze względu na Yankees, najpopularniejszy zespół USA, finały 2009 miały najlepszą oglądalność od co najmniej pięciu lat. Średnia 22,3 miliona widzów to więcej o ponad 45 procent niż przed rokiem. W dodatku trzeba pamiętać, że ta średni uwzględnia cały mecz - nie tylko 9 inningów gry, ale także ponad 70 spotów reklamowych, które można wyemitować w przerwach. Analitycy szacują, że na reklamach telewizja Fox mogła zarobić nawet 170-180 milionów dolarów, czyli za sześć meczów World Series mogliby kupić prawa do naszej Ekstraklasy na całe cztery lata.
Zresztą słowa kryzys i New York Yankees to dwa przeciwieństwa. Gdy recesja szalała w ubiegłym roku w najlepsze i nikt nie mówił, że widać już światełko w tunelu, nowojorski klub właśnie kończył budowę nowego stadionu za 1,5 miliarda dolarów i podpisywał kontrakty z trzema nowymi zawodnikami na sumę 420 milionów. Co prawda stadion jest mniejszy niż ten stary, ale ma więcej luksusowych lóż, które można wynająć nowojorskim bogaczom. Ogólna liczba widzów spadła, ale dochody wzrosły. Najlepsze miejsca na Yankees Stadium kosztują teraz 2625 dolarów za mecz, a tych Jankesi rozgrywają u siebie 81 w sezonie. Nic więc dziwnego, że suma wynagrodzeń zawodników z pierwszej drużyny wynosiła na starcie rozgrywek 201 mln dolarów - 52 mln dolarów więcej niż drugich w lidze pod tym względem New York Mets.
Obrzydliwie bogaci Jankesi ustanowili jeszcze jeden finansowy rekord w World Series. Starodawnym zwyczajem zawodnicy obu drużyn dostają procent od wpływów z biletów. Przed ponad stu laty, gdy finał odbył się po raz pierwszy było to 1182 dolary, dziś każdy z Jankesów zarobił po 400 tysięcy.
W przyszłym sezonie Hal Steinbrenner, generalny menedżer klubu, znów głębiej sięgnie do kieszeni. Trzem podstawowym zawodnikom (w tym Japończykowi Hideki Matsui, który był MVP finałów) kończą się kontrakty, a recesja powoli się kończy...
15:20, michalkiedrowski , Baseball
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009

Ikona światowego rugby Jonah Lomu jest na najlepszej drodze, by wrócić do sportu. 34-letni zawodnik, który musiał przerwać karierę z powodu choroby nerek rozpoczął treningi z trzecioligowym francuskim klubem Marseille-Vitrolles.
- Jestem silniejszy niż kiedykolwiek - mówi Lomu, który w nowym klubie zadebiutuje w grudniu. - Biegam 100 metrów w 10,9 sekund, mogę dźwignąć 300 kilo. Pokonał swoje poprzednie osiągnięcia z dużym okładem. W jestem w najlepszej formie fizycznej w życiu.
Lomu nie chce jednak przyspieszać swojego debiutu. - To zależy jak szybko zgram się z innymi graczami.
Lomu w 2004 r. przeszedł operację przeszczepu nerki. Potem przytył do 142 kg. Wszystkie próby powrotu do sportu, zakończyły się niepowodzeniem. Teraz schudł (teraz waży 116 kg), narzucił sobie ostry reżim treningowy. Mówi, że stał się innym człowiekiem - bardziej skupionym na tym, co robi i bardziej uduchowionym.
Powrót do reprezentacji All Blacks? - Wciąż o tym marzę - mówi.
W reprezentacji Nowej Zelandii Lomu rozegrał 63 mecze. Ostatni w 2002 r.
PS. Jeśli chodzi o All Blacks to właśnie przyjechali do Europy i w sobotę zagrają z Walią w Cardiff (18:15). Tego samego dnia zagrają Anglicy z Australią (15:30). W kadrze gospodarzy znów zagra Jonny Wilkinson, który odbudował zdrowie i formę w lidze francuskiej.
Lomu po treningu:

i w czasie treningu:

 

16:49, michalkiedrowski , Rugby
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15