Blog Michała Kiedrowskiego, dziennikarza Sport.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Polska, czyli to już jest inny kraj

Od kiedy pamiętam, zawsze naszym sportowcom coś przeszkadzało. Zawsze coś musiało pójść nie tak.

Garść wspomnień:

Eliminacje Euro 1984. Gramy z Finlandią. Sto tysięcy ludzi na Stadionie Dziesięciolecia. Zaczyna się dobrze, prowadzimy, a potem Paweł Janas skierował piłkę do własnej bramki. 1:1 z zespołem, który mieliśmy rozbić w puch. Ale piłkarze mieli wymówkę, trawa była zbyt wysoka.

Eliminacje Euro 1988. Mecz z Cyprem. Oglądałem. Historyczny punkt piłkarzy z Wsypy Afrodyty. Nigdy wcześniej nie mieli takiego sukcesu na wyjeździe w meczu o punkty. Polacy też mieli wymówkę: boisko było za wąskie.

Mistrzostwa świata 1986 w piłce ręcznej. Jedziemy po medal, bronimy trzeciego miejsca z 1982 r. I z RFN przegrywamy 20:21, ze Szwajcarią 17:18, remis z Hiszpanią 20:20 już nic nie daje. Polska odpada.

Eliminacje mistrzostw Europy w siatkówce 1987. Pierwszy raz się do nich nie zakwalifikowaliśmy (wcześniej dwa razy Polska sama zrezygnowała z udziału). Wytłumaczenie owszem było - w eliminacjach Hiszpanie z Jugosłowianami umówili się na wynik, który wyeliminował Polskę.

Mistrzostwa Europy w lekkoatletyce 1986 r. Polska, która trzy lata wcześniej w mistrzostwach świata zajęła siódme miejsce w klasyfikacji medalowej, kończy imprezę w Stuttgarcie z jednym brązowym medalem. Zdobyła go sztafeta kobiet 4x400 m. Szczęśliwie, bo zdyskwalifikowano sztafetę Związku Radzieckiego.

I jeszcze niedoszły następca Wojciecha Fibaka - Wojciech Kowalski, któremu bardziej opłacało się grać w tenisowej Bundeslidze niż jeździć po turniejach i zdobywać punkty do rankingu ATP.

Tę listę można ciągnąć i ciągnąć. Rzuciłem tylko pierwsze pięć rzeczy, które mi się przypomniały.

A teraz...

Siatkarze zostali mistrzami świata i nie przeszkadzało im, że zagrali u siebie.

Piłkarze ręczni wywalczyli medal na mistrzostwach świata, gdy nikt na nich nie liczył.

Lekkoatleci wygrywają, choć są faworytami (kiedyś na pewno „spaliliby” się psychicznie).

Pływacy przywożą medale z mistrzostw świata (pamiętam czasy, gdy jedno miejsce w finale było sukcesem).

Mamy tenisistów i tenisistki w czołowych setkach rankingów.

Owszem wpadki się zdarzają, ale to już naprawdę jest inny kraj. Sportowo

PS. Czekam jeszcze tylko na piłkarzy.

 

czwartek, 27 sierpnia 2015, michalkiedrowski

Polecane wpisy

  • Krokiet czyli Kiedroquiz nr 5

    Zapraszam do rozwiązywania Kiedroquizu nr 5>> Tym razem na pewno jest nieco łatwiejszy. Dotyczy tylko igrzysk olimpijskich. W jednym z pytań pada kwestia

  • Kiedroquiz nr 4

    Zapraszam do rozwiązania kolejnego quizu. Tym razem jest trochę trudniejszy, ale jak zwykle można się z niego dużo dowiedzieć. Rozwiąż Kiedroquiz nr 4>> J

  • Kiedroquiz nr 3

    Dziś premiera drugiego odcinka quizu. Zapraszam do rozwiązywania:  Kiedroquiz nr 3>> Odpowiem na wszystkie pytania o quizie. 

Komentarze
2015/08/27 13:16:38
Przepraszam, ale trochę bzdury Pan napisał. Bo owszem, mecz z Cyprem i historyczny dla nich punkt też dobrze pamiętam, ale są też wspomnienia takie:

Rok 1982. W Polsce stan wojenny, przed mistrzostwami świata nie rozegraliśmy żadnego meczu towarzyskiego, afera na Okęciu. Pierwsze 2 mecze na mistrzostwach zremisowane 0:0, w tym z Kamerunem. I co? Półfinał, 3 miejsce.

Parę miesięcy później Widzew wyeliminował w ćwierćfinale Pucharu Europy Liverpool, być może najlepszą wtedy drużynę klubową Europy.

Też rok 83, mistrzostwa świata w l.a. Starzy mistrzowie już byli bez formy (Wszoła, Kozakiewicz), Malinowski nie żył. Za to medale zdobyli Hoffman, Sarul, Kwaśny, na których nikt specjalnie nie liczył.

Z drugiej strony:
Rok 2012. Polska reprezentacja siatkarska wygrała ligę światową, co w większości wcześniejszych przypadków wiązało się z sukcesem na igrzyskach, wcześniej była świetna gra w Pucharze Świata. A w Londynie? W grupie porażka nawet z Australią (!), w ćwierćfinale szybkie 0:3. Wytłumaczenie się oczywiście znalazło - Anastazi siatkarzy przetrenował.

Rok 2014. Legia złapała formę, są realne nadzieje, że wreszcie polski klub dostanie się do Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz z Celtikiem gładko wygrany... Nie muszę chyba pisać, co było dalej.

Takich przykładów można znaleźć mnóstwo (zresztą takich jak Pana też). Faktem jest, że na przełomie lat 80 i 90 ze sportem w Polsce było słabo - nędza w sportach drużynowych, dno w zimowych, niezbyt wiele medali na olimpiadach letnich (choć i tak więcej niż ostatnio). Nietrudno to zresztą wytłumaczyć - przestał już funkcjonować system szkolenia PRL-owski, a nie wykształcił się jeszcze nowy. Ale już do poziomu lat 70 w sporcie chyba nam nadal trochę brakuje. Sukcesy siatkarzy, piłkarzy, lekkoatletów, bokserów, kolarzy itd. Był też Fibak i Łuszczek (choć Radwańska i Kowalczyk mają nieco większe sukcesy), nawet hokeiści byli na 8 -9 miejscu na świecie.

Reasumując: i niespodziewane/spodziewane sukcesy i głupie porażki zdarzały się kiedyś, zdarzają się teraz. A Polska to faktycznie jest już inny kraj, ale z powodów zupełnie innych niż sportowe.
-
karii10
2017/11/15 12:36:11
Ja tam się zgadzam z tym co napisał. To już inny kraj, wg mnie ciemnogród